Stanowisko Akcji Lokatorskiej w sprawie programu restrukturyzacji zobowiązań finansowych za zaległości płatnicze z tytułu najmu lub korzystania z nieruchomości wchodzących w skład zasobu komunalnego Gminy Wrocław

27 marca 2019 by Ewa

Wstęp

Projekt abolicji zadłużenia, który będzie procedowany na posiedzeniu Rady Miasta 21 marca 2019, stanowi próbę uporania się przez gminę Wrocław z problemem zaległości czynszowych generowanych przez najem mieszkań należących do zasobu miejskiego. Istnienie tych zaległości niewątpliwie stanowi poważny problem. Utrzymanie, nie mówiąc już o rozwoju mieszkalnictwa komunalnego wymaga regularnego opłacania przez lokatorów i lokatorki czynszów, które przecież pozostają daleko poniżej stawek rynkowych. Czy jednak abolicja w zaproponowanej formie jest rzeczywiście właściwym rozwiązaniem?

Systemowe przyczyny zadłużenia czynszowego

Komentarze towarzyszące ogłoszeniu projektu abolicji zdają się sugerować, że długi czynszowe powstają przede wszystkim wskutek złej woli oraz nieuczciwości lokatorów i lokatorek. Wydaje nam się jednak, że takie stereotypy nie powinny stanowić podstawy dla kształtowania polityki miejskiej. Niewątpliwie istnieją liczne indywidualne przyczyny dla których ludzie zalegają z opłacaniem czynszu, jednak w toku naszej wieloletniej działalności jako wrocławskiego stowarzyszenia lokatorskiego udało nam się zidentyfikować szereg przyczyn systemowych, które prowadzą do pogłębiania się tego zjawiska.

Dług czynszowy wynoszący od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych nie powstaje w ciągu tygodnia, czy nawet paru miesięcy, lecz jest rezultatem wieloletniego zalegania z opłatami, które nie wiązały się z żadnymi konsekwencjami. Miasto ma możliwość wcześniejszego reagowania na narastające długi i rozpoznanie przyczyn oraz możliwości wspólnego rozwiązania problemu zanim ten dług stanie się niespłacalny. Jednak w tych przypadkach urzędy odpowiedzialne za zarządzanie zasobem komunalnym, nie podejmowały żadnych działań, często nie wysyłając nawet listu z upomnieniem, nawet przez kilka lat. Takie opóźnione reagowanie na powstające zaległości sprawia, że kiedy wreszcie przychodzi wezwanie do uregulowania należności, istniejący dług jest już zbyt duży, by było to możliwe. Indolencja organów miejskich jest zatem także częścią problemu.

Bierność urzędników jest częścią szerszego problemu, który można scharakteryzować jako „błędne koło polityki mieszkaniowej Wrocławia”. Od wielu lat miasto pozbywa się pełnostandardowych mieszkań, zostawiając w swoim zasobie te najgorsze, których wykupem nikt nie jest zainteresowany. Mieszkania pozostające własnością miasta są zaś niedoinwestowane i nieremontowane od dziesiątek lat. I nie jest to jedynie efekt zewnętrznych „uwarunkowań”. Według dokumentów programowych gminy Wrocław standard mieszkań ma być tak zły, żeby zachęcić najemców do wynajmowania/kupowania na wolnym rynku. Efekt jest taki, że zasób komunalny przeznaczony jest wyłącznie dla osób wyrzuconych na margines życia społecznego i ekonomicznego, pozbawionych pracy, chorych, uzależnionych, starych. W przekonaniu magistratu mogą one mieszkać w lokalach z grzybem, bez łazienek, bez ogrzewania. Tacy najemcy rzeczywiście czynszu często nie płacą, ponieważ czują, że ich potrzeby są ignorowane. Relacja pomiędzy gminą a jej lokatorami i lokatorkami nacechowana jest wzajemnym brakiem zaufania. Postawy obu stron wspierają się wzajemnie: gmina ignoruje potrzeby remontowe i modernizacyjne zaś lokatorzy i lokatorki ignorują terminy regulowania należności czynszowych. Tak być nie musi i właśnie takie błędne koło musi zostać przerwane, jeżeli chcemy mówić o rzeczywistym rozwiązaniu problemu powstających długów czynszowych.

Indywidualne przyczyny zadłużenia czynszowego

Co do indywidualnych przyczyn zalegania z czynszem to również są one bardziej złożone niż sugerują stereotypy. Najczęściej ktoś, kto nie płaci 300-500 zł/msc za mieszkanie ma kłopoty, z których nie jest w stanie samodzielnie wyjść. Oto kilka przypadków, z jakimi spotkaliśmy się w ramach działalności Akcji Lokatorskiej:

Pani Ewa (imię zmienione), 60-latka, mąż alkoholik zabił się z powodu niemożności spłacenia chwilówek, opiekuje się ponad 90-letnimi rodzicami – niechodzącą matką i niekontaktującym ojcem, sama cierpiąca na chorobę alkoholową i na alkoholowe zapalenie wątroby, pracująca jako sprzątaczka. Długi, jakie zostawił po sobie mąż, w tym ten mieszkaniowy sięgający już wtedy kilkunastu tysięcy złotych przerósł możliwości finansowe pani Ewy. Lokatorka się załamała, ale mimo myśli samobójczych musiała żyć, by opiekować się rodzicami. Zgłosiła się do naszego stowarzyszenia, gdy przyszedł pozew o eksmisję, skierowany nie tylko do niej, ale także do jej rodziców. Ze strachu, że mogą znaleźć się oni na bruku przyszła do nas po pomoc. Pierwsze co jej poleciliśmy, to płacić czynsz i choćby drobnymi kwotami spłacać zadłużenie i oczywiście napisaliśmy odpowiedź na pozew z wnioskiem o przyznanie lokalu socjalnego w przypadku eksmisji, do której na pewno dojdzie.

Pani Jadwiga (imię zmienione), lat 80, najmująca od miasta ponad 100 metrowe mieszkanie na Nadodrzu wraz z dorosłą wnuczką i prawnukiem. Emerytura pani Jadwigi nie pozwalała na kupowanie żywności, leków i czynsz, a córka nie pomagała matce. Dług czynszowy urósł do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Pomagaliśmy pisać pisma do Zarządu Zasobu Komunalnego o pomoc, jednak to nie pomogło. Nie wiemy co się stało z lokatorką, bo w pewnym momencie, zapewne zastraszona przez wnuczkę przestała się z nami kontaktować.

Powyższe przypadki pokazują osoby samotne, załamane, wyczerpane fizycznie i psychicznie. Jak wyglądałaby dziś sytuacja pani Ewy, gdyby kilkanaście lat temu, po samobójczej śmierci męża, gdy zadłużenie czynszowe wynosiło “jedynie” kilkanaście tysięcy złotych, ktoś wyciągnąłby do lokatorki pomocną dłoń? Dlaczego to nie było miasto? Dlaczego nie ma programów miejskich poszukujących takich osób w kryzysie i obejmujących pomocą? Nie wymagamy od urzędników miejskich audytu mieszkań komunalnych (chociaż odnosimy wrażenie, że znaleźliby na to czas i przy okazji policzyliby pustostany), ale czy naprawdę nie można wykonać telefonu do osoby, która zalega z czynszem, by zapytać się o przyczynę tej sytuacji, albo chociaż zgłosić taki przypadek do MOSP-u? Czy sytuacji starszej pani Jadwigi nie dałoby się rozwiązać poprzez zamianę jej wielkiego mieszkania na jakieś mniejsze i tańsze? Dlaczego ZZK nie monitoruje takich sytuacji, skoro teoretycznie jest to możliwe – znamy przypadki nakładania kar finansowych za nielegalne łazienki, czy drzwi otwierające się w niewłaściwą stronę, które to przypadki musiały zostać wykryte w czasie kontroli, ewentualnie donosu sąsiada.

Uwagi do projektu abolicji

Spośród wszystkich zapisów projektu abolicji zadłużenia czynszowego jedne wydaje nam się szczególnie niepokojący: propozycja umorzenia całości zadłużenia po przekazaniu zajmowanej nieruchomości na rzecz miasta. Obawiamy się, że są desperaci gotowi z niej skorzystać i w zamian za darowanie zadłużenia wylądować na bruku. To rozwiązanie nieetyczne i dlatego będziemy walczyć, żeby z niego zrezygnowano. Doprowadziłoby ono do tego, że miasto odzyska mieszkania-rudery, których i tak są setki, ale jednocześnie powiększy liczbę bezdomnych. Naprawdę bezduszny musiałby być urzędnik podsuwający najemcy do podpisu umowę według wzoru “abolicja za mieszkanie”, czyli de facto wyrok bezdomności.

Czytając założenia miejskiego planu abolicji długów czynszowych można odnieść wrażenie, że wyraża on zrezygnowanie Urzędu Miasta wobec problemów mieszkań komunalnych oraz dążenie do przerzucenia całości problemu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych wrocławian i wrocławianek na prywatny rynek wynajmu. Szczególnie istotny jest w tym wypadku kontekst, jaki stanowi dotychczasowa polityka miasta w dziedzinie mieszkalnictwa: braku inwestycji w rozwój tej dziedziny, któremu towarzyszy konsekwentne dążenie do prywatyzacji istniejących zasobów mieszkaniowych. Jednak rynek wynajmu prywatnego nie może stanowić realnej alternatywy dla mieszkalnictwa komunalnego. Jest on zbyt mały i zorientowany przede wszystkim na obsługę płynnej części populacji miasta (studentów czy pracowników zagranicznych). W rezultacie ceny najmu są nadzwyczaj wysokie, zaś oferowane standardy raczej niskie. Najem prywatny może służyć jedynie jako rozwiązanie tymczasowe, lecz nie jest w stanie zaspokoić potrzeb mieszkaniowych na dłuższą metę. Duża popularność mieszkań komunalnych (obecnie około 2,5 tys. mieszkańców ubiega się o przydział mieszkania od miasta) jest tego najlepszym dowodem. Projekt abolicji długów byłby natomiast sensowny w innym kontekście: jako część szerszego programu reformy metod zarządzania miejskim zasobem mieszkaniowym oraz poprawy ogólnych relacji pomiędzy gminą Wrocław a jej lokatorami.

 

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Leave a Reply

Required fields are marked *