Czy eksmisje byłych właścicieli za długi mają sens? Felieton.

13 listopada 2018 by Ewa

Polska jest wciąż zachłyśnięta kapitalistycznym snem od pucybuta do milionera. Wystarczy tylko chcieć. Jednak co jakiś czas okazuje się, że to nie do końca prawda, a wyścig szczurów jest nierówny. W dodatku wygrywa tylko jeden, cała reszta przegrywa. Uświadomienie sobie, że to jest zupełnie bez sensu, że to nie MY wygramy jest niełatwe, a dotyczy większości tak zwanych przedsiębiorców.

Pojawia się wyparcie, zaślepienie i zupełne odrzucenie przegranej. Udajemy, że nie widzimy, że cały ten wyścig jest ustawiony. Jedni ruszyli pod koniec trasy i jadą ferrari, inni zaczęli na samym końcu i biegną boso. Trudno jest jednak przyznać się do błędu więc po prostu biegniemy dalej.

Powszechne jest przekonanie, że ci którym się nie udało, są sami sobie winni. To nieudacznicy. Cwaniaki, które przekombinowały. Jacyś nieuczciwi „Janusze” biznesu, którzy robili „machlojki” i teraz mają za swoje. Stąd bierze się przeświadczenie osób dokonujących eksmisji, że wręcz robią społeczeństwu przysługę, a nie że niszczą komuś życie.

Plajta może być początkiem równi pochyłej. Kolejne pożyczki aby się ratować generują kolejne odsetki i kolejne straty, w końcu dochodzi do licytacji mieszkania na poczet długów przez komornika, który zdaniem większości osób, które poznaliśmy na spotkaniach Akcji Lokatorskiej działał zbyt szybko, a mieszkanie sprzedał zbyt tanio i w ogóle oszukiwał. Byli właściciele wciąż mieli nadzieję, że to się nie stanie, że nie odbierając poczty przedłużą sprawę, że do licytacji nie dojdzie. Przecież byli uczciwi, tylko noga im się powinęła, zachorowali, nie doczytali małego druku na umowie pożyczkowej. Przyczyny są często prozaiczne, więc konsekwencje też na początku wydają się prozaiczne.

Trudno jest uwierzyć, że jesteśmy ofiarami systemu kapitalistycznego, a nie jego twórcami.

Dłużnicy sami podlegają stereotypom i często w pewien sposób czują się winni sytuacji, w której się znaleźli. Dlatego rzadko szukają pomocy, jeśli już to w ostateczności – gdy komornik puka do drzwi. Tak było w przypadku naszej ostatniej sprawy na ul. Głównej, w której formalnie nie wiele dało się zrobić, bo na wszystko było już za późno. Dłużnicy nie mają takiej wiedzy jak lokatorzy w sprawach mieszkaniowych, są też zupełnie samotni ze swoimi dramatami. Lokatorów zazwyczaj jest kilku – jeśli nie sąsiadów,to po prostu znajomych z okolicy. Łączą ich właśnie problemy mieszkaniowe. Zazwyczaj jeśli ktoś dostaje podwyżkę czynszu, to nie on jeden ale wszyscy lokatorzy. Jeśli ktoś czeka na socjalne to jest w kolejce wielu podobnych. Właściciel jest jednak zawsze sam.

Sytuacja eksmisji jest sytuacją graniczną, dramatem. Z niezrozumiałych przyczyn przez wiele osób jest uznawana za formę….kary? Dowodem wszechwładzy prawa własności. Chociaż tak naprawdę eksmisja nie zmienia zupełnie sytuacji samego długu. To licytacja mieszkania jest momentem, w którym długi, czy ich część zostaje spłacona. To czy były właściciel- dłużnik zostanie w tym mieszkaniu czy nie, nie ma wpływu na sytuację finansową. Wręcz przeciwnie!

Bezdomni nie spłacają długów! Wyrzucając kogoś z mieszkania zamykamy drzwi spłacie zadłużenia. Osoba, która traci dach nad głową (nawet jeśli dostanie pomieszczenie tymczasowe), zaczyna żyć z dnia na dzień. Jej celem staje się naprawa sytuacji mieszkaniowej, a nie np. szukanie lepszej pracy aby szybciej spłacić pozostałe długi. Wręcz może generować porzucenie pracy, załamanie nerwowe. Bo nagle trzeba pomieścić wszystkie swoje rzeczy na 3m2, wytłumaczyć znajomym nowy adres, a i tak to wszystko tylko na okres zazwyczaj 1 miesiąca i strach myśleć co dalej.

Gdyby dłużnicy po licytacji automatycznie wchodzi w status lokatora swojego byłego mieszkania to nie dość, że płacili by czynsz, który mógłby być spłatą zadłużenia, to mając wszystko za sobą, ale nie będąc w sytuacji zagrożenia życia, mogliby chociaż spróbować osiągać jakąś stabilność.

Pytanie więc czy eksmisje dłużników mają jakiekolwiek uzasadnienie ekonomiczne, czy raczej są straszakiem na innych, tzw.„cwaniaków” i „nieudaczników”.

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Leave a Reply

Required fields are marked *