To nie Żydzi reprywatyzują Warszawę lecz Polacy

10 listopada 2019 by Ewa

Nagłaśnianie sprawy tzw. „ust 447” to odwracanie uwagi od rzeczywistej, współczesnej walki z reprywatyzacją w Polsce.

Amerykańska ustawa nie obowiązuje w suwerennym państwie jakim jest Polska. Może być używana jako narzędzie dyplomatycznego lub politycznego nacisku na Polskę, jednak z wyliczeń rządowych wynika, że mienie pożydowskie to zaledwie 14 proc. ogółu nieruchomości zniszczonych przez Niemców w czasie II Wojny Światowej w Polsce.1

Zwrotu mienia żydowskiego na podstawie ustawy 447 nie będzie na pewno. Nie będzie też pewnie wypłat odszkodowań jakimś wpływowym, ale słabo powiązanym ze sprawą organizacjom. Za to na pewno będzie kolejna okazja do wzajemnej niechęci i antysemickich wystąpień populistów, jak Jacek Międlar, którzy tematem reprywatyzacji nigdy się nie zajmowali, a kwestia praw lokatorskich jest dla nich trzeciorzędna. Osoby, które najgłośniej krzyczą o ustawie 447 nie działają w stowarzyszeniach lokatorskich ani nie są aktywistami lokatorskimi. Natomiast Warszawskie organizacje lokatorskie odcinają się jednoznacznie od narodowych wystąpień przeciwko tej ustawie.2

Problem jednak istnieje i jest poważny. Tyle że powodują go nie Żydzi, a polscy biznesmeni, prawnicy i urzędnicy.

Grafika ze strony Miasto Jest Nasze

Continue Reading →

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Manifestacja lokatorska w Warszawie

02 października 2019 by Ewa

13 września odbyła się w Warszawie manifestacja w sprawie nielegalnie sprywatyzowanych mieszkań zakładowych zorganizowana przez Akcję Lokatorską i Komitet Obrony Praw Lokatorów.

Wzięli w niej udział lokatorzy z całego kraju. Zgromadzenie rozpoczęło się pod Ministerstwem Inwestycji i Rozwoju, gdzie żądaliśmy powrotu do prac nad ustawą kompleksowo rozwiązującą ten problem. Spotkaliśmy się z przedstawicielami ministerstwa i przekazaliśmy pismo do ministra Jerzego Kwiecińskiego, w którym poinformowaliśmy, że ustawa obecnie funkcjonująca , która zakłada wykup mieszkań przez gminy z 50-procentową dopłatą z BGK nie działa w praktyce w naszych miastach. Nasze żądania zawarliśmy w piśmie:

W związku z zaistniałą sytuacją i problemami z realizacją w praktyce wyżej wymienionej ustawy, uważamy, że należy powrócić do projektu ustawy dotyczącej stricte problemu mieszkań zakładowych, nad którą prace trwają od lat. Niezbędne może okazać się też powołanie specjalnej komisji sejmowej, która wyjaśni zarówno kulisy prywatyzacji mieszkań zakładowych, jak i pomoże rozwiązać ten problem. Lokatorzy zawłaszczonych mieszkań zakładowych są coraz bardziej zrozpaczeni, ale też i zniecierpliwieni przedłużającymi się, pracami nad taką ustawą, mimo wcześniejszych obietnic szybkiego rozwiązania tej kwestii. Domagamy się, aby państwo polskie w końcu zmazało z siebie tę hańbę, ponieważ odpowiada za stworzenie w swoim czasie ram instytucjonalnych i prawnych dla zawłaszczenia mieszkań zakładowych. I to państwo polskie powinno teraz rozwiązać ten problem i zadośćuczynić pokrzywdzonym”.

Następnie przeszliśmy z manifestacją, informując po drodze przechodniów o sytuacji lokatorów mieszkań zakładowych, na ul. Nowogrodzką, pod budynek w którym mieści się siedziba partii rządzącej. Tam przekazaliśmy pismo do prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, informujące o sytuacji i w którym domagamy się rozwiązania problemu, co partia obiecała uczynić już w 2004 roku. Równolegle delegacja udała się do Urzędu Rady Ministrów, by przekazać podobne pismo do premiera Mateusza Morawieckiego.

Na tym demonstracja się zakończyła i autokary wyruszyły w drogę powrotną do swoich miast. Będziemy walczyć nadal dopóki sprawa ta nie zakończy się pozytywnie dla lokatorów i lokatorek byłych mieszkań zakładowych, bez względu na to, kto wygra jesienne wybory. Jak dotąd wszystkie partie w tej materii zawiodły.

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Demonstracja ws. mieszkań zakładowych!

02 sierpnia 2019 by Ewa

Continue Reading →

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Irena czeka na wyrok

27 marca 2019 by Ewa

Tekst oryginalnie opublikowany w Biuletynie Manifowym 2019 (manifa.wroclaw.pl)

Jest styczeń 2019 roku. Sąd rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej przy ulicy Świebodzkiej. Irena czeka na wyrok. Sprawa jest o eksmisje. Sąd zadecyduje czy będzie musiała opuścić swoje mieszkanie. Podstawą wypowiedzenia umowy najmu są zaległości w opłatach. Adwokat Ireny kwestionuje zasadność tych opłat, właściciel nie może obciążać lokatorów dowolnymi wydatkami. Sprawa robi się skomplikowana. Sędzia ustala czy zachowane zostały procedury. Czy naliczenia zostały zaskarżone w terminie? Czy umowa została wypowiedziana poprawnie?

Sprawa jednak ma drugie dno o którym nikt na sali sądowej nie wspomina. Dla sądu jest to tylko szczegół techniczny: Irena ma podpisanej umowy z właścicielem mieszkania. Ma tylko przydział od Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego. Swoje mieszkanie otrzymała bowiem jako lokal pracowniczy. Nigdy nie chciała wynajmować mieszkania na wolnym rynku. Zresztą, nie stać jej na to. Dla sądu nie ma większego znaczenia. Dla Ireny to istota sprawy.

Mieszkania stawiane przez PRLowie zakłady (choć akurat ZNTK po prostu przejęło i wyremontowało budynki wzniesione jeszcze przed wojną) stały się, po zmianie ustroju w 1989, przedmiotem chaotycznej i nieuregulowanej prywatyzacji. Istniały owszem jakieś przypisy ale bardziej liczyło się to, kto zna odpowiednich ludzi i kto dysponuję żywą gotówką. Nieliczna grupa odpowiednio ustawionych osób potrafiła za niewielkie stosunkowo pieniądze wykupywać całe bloki mieszkań po upadających zakładach przemysłowych: ZNTK, PAFAWAG, ALWRO, PREDOM-POLAR, Przedsiębiorstwo Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego, Przedsiębiorstwo Budownictwa Uprzemysłowionego PBU etc. Z prawami dotychczasowych mieszkanek i mieszkańców nikt się specjalnie nie liczył. To były szalone czasy. Kilka tysięcy ludzi w samym tylko Wrocławiu stało się nagle i bez własnej wiedzy czy zgody najemcami grupy podejrzanych kombinatorów. Firm o nazwach takich jak QWERTY2000 (sic!) czy osób, których nazwiska pojawiały się w kontekście niedawanych warszawskich afer reprywatyzacyjnych. Nie mogło się to skończyć dobrze.

Mieszkanie Ireny zostało sprzedane w 2001 roku Markowi Haisigowi za ułamek jego wartości. (Haisig wykupi zresztą jeszcze kilkanaście lokali po ZNTK i w sumie kilkadziesiąt w całym Wrocławiu. Potem będzie się zajmował skupowaniem roszczeń do budynków od przedwojennych właścicieli. Tego typu biznesmen.) Na rynku wynajmu mieszkań Irena nie była wymarzoną lokatorką. Jej skromne dochody wykluczały płacenie przez nią wysokiego czynszu. Została „kupiona” razem z mieszkaniem ale teraz stała się jedynie przeszkodą w skapitalizowaniu jego wartości. Dla nowego właściciela sprawa była jasna: Irena musi się z mieszkania wynieść.

W polskim prawie aby wypowiedzieć umowę najmu potrzebny jest powód. Najlepszym powodem są zaległości z płaceniem czynszu. Wówczas sprawa przebiega gładko. Dopóki jednak lokatorka płaci regularnie może być raczej pewna swojego miejsca zamieszkania. Przez wiele lat Irena płaciła regularnie mimo, że czynsz z roku na rok wzrastał. To było jej mieszkanie, tu się wychowała i nie miała zamiaru go opuszczć nawet jeśli oznaczało to, że będzie musiała płacić aferzyście do końca swojego życia. W końcu jednak coś poszło nie tak: bezpodstawnie naliczone opłaty, brak odpowiednio szybkiej reakcji, jedna niezłożona skarga i właściciele znaleźli wreszcie przesłankę by usunąć ją z jej mieszkania. Sprawa trafiła do sądu.

Irena czeka na wyrok. Na szczęście nie jest sama. Razem z nią są jej sąsiadki z dawnych bloków ZNTK, koleżanki i koledzy spod innych adresów gdzie niegdyś były mieszkania zakładowe: Śliczna, Zaułek Rogoziński, Brodzińskiego, Romanowskiego czy Kamieńskiego. Miejsca dla widowni na sali rozpraw wypełnione są po brzegi. Wszyscy czekają na wyrok. Połączeni wspólnie doznaną niesprawiedliwością oraz niepewnością przyszłego losu lokatorzy i lokatorki mieszkań zakładowych trzymają się razem. Dla niejednej zresztą sprawa Ireny jest wróżbą jej własnego przyszłego losu. Mają tych samych właścicieli i te same problemy.

Pomimo licznych prób odwoływania się do prokuratury i organów śledczych przez ostatnie 20 lat nie udało się odwrócić bezprawnej prywatyzacji mieszkań zakładowych. Jak przyznał w rozmowie prywatnej jeden z zajmujących się sprawą prokuratorów nie było ku temu „woli politycznej”. Prywatyzacja to święta krowa polskiej transformacji i nie wolno sugerować, że nieraz była jedynie przykrywką dla zwykłej kradzieży.

Wyrok wreszcie zapada.

Irenie się udało. Sędzia ogłosił, że w tym przypadku prawo własności musi ustąpić przed zwyczajną ludzką przyzwoitością i Irena nie musi opuszczać domu w którym spędziła całe swoje życie. W tym przypadku. Jak będzie w pozostałych przypadkach to się dopiero okaże. Przyszłość lokatorów i lokatorek byłych mieszkań zakładowych pozostaje niepewna.

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Stanowisko Akcji Lokatorskiej w sprawie programu restrukturyzacji zobowiązań finansowych za zaległości płatnicze z tytułu najmu lub korzystania z nieruchomości wchodzących w skład zasobu komunalnego Gminy Wrocław

27 marca 2019 by Ewa

Wstęp

Projekt abolicji zadłużenia, który będzie procedowany na posiedzeniu Rady Miasta 21 marca 2019, stanowi próbę uporania się przez gminę Wrocław z problemem zaległości czynszowych generowanych przez najem mieszkań należących do zasobu miejskiego. Istnienie tych zaległości niewątpliwie stanowi poważny problem. Utrzymanie, nie mówiąc już o rozwoju mieszkalnictwa komunalnego wymaga regularnego opłacania przez lokatorów i lokatorki czynszów, które przecież pozostają daleko poniżej stawek rynkowych. Czy jednak abolicja w zaproponowanej formie jest rzeczywiście właściwym rozwiązaniem?

Systemowe przyczyny zadłużenia czynszowego

Komentarze towarzyszące ogłoszeniu projektu abolicji zdają się sugerować, że długi czynszowe powstają przede wszystkim wskutek złej woli oraz nieuczciwości lokatorów i lokatorek. Wydaje nam się jednak, że takie stereotypy nie powinny stanowić podstawy dla kształtowania polityki miejskiej. Niewątpliwie istnieją liczne indywidualne przyczyny dla których ludzie zalegają z opłacaniem czynszu, jednak w toku naszej wieloletniej działalności jako wrocławskiego stowarzyszenia lokatorskiego udało nam się zidentyfikować szereg przyczyn systemowych, które prowadzą do pogłębiania się tego zjawiska.

Dług czynszowy wynoszący od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych nie powstaje w ciągu tygodnia, czy nawet paru miesięcy, lecz jest rezultatem wieloletniego zalegania z opłatami, które nie wiązały się z żadnymi konsekwencjami. Miasto ma możliwość wcześniejszego reagowania na narastające długi i rozpoznanie przyczyn oraz możliwości wspólnego rozwiązania problemu zanim ten dług stanie się niespłacalny. Jednak w tych przypadkach urzędy odpowiedzialne za zarządzanie zasobem komunalnym, nie podejmowały żadnych działań, często nie wysyłając nawet listu z upomnieniem, nawet przez kilka lat. Takie opóźnione reagowanie na powstające zaległości sprawia, że kiedy wreszcie przychodzi wezwanie do uregulowania należności, istniejący dług jest już zbyt duży, by było to możliwe. Indolencja organów miejskich jest zatem także częścią problemu.

Bierność urzędników jest częścią szerszego problemu, który można scharakteryzować jako „błędne koło polityki mieszkaniowej Wrocławia”. Od wielu lat miasto pozbywa się pełnostandardowych mieszkań, zostawiając w swoim zasobie te najgorsze, których wykupem nikt nie jest zainteresowany. Mieszkania pozostające własnością miasta są zaś niedoinwestowane i nieremontowane od dziesiątek lat. I nie jest to jedynie efekt zewnętrznych „uwarunkowań”. Według dokumentów programowych gminy Wrocław standard mieszkań ma być tak zły, żeby zachęcić najemców do wynajmowania/kupowania na wolnym rynku. Efekt jest taki, że zasób komunalny przeznaczony jest wyłącznie dla osób wyrzuconych na margines życia społecznego i ekonomicznego, pozbawionych pracy, chorych, uzależnionych, starych. W przekonaniu magistratu mogą one mieszkać w lokalach z grzybem, bez łazienek, bez ogrzewania. Tacy najemcy rzeczywiście czynszu często nie płacą, ponieważ czują, że ich potrzeby są ignorowane. Relacja pomiędzy gminą a jej lokatorami i lokatorkami nacechowana jest wzajemnym brakiem zaufania. Postawy obu stron wspierają się wzajemnie: gmina ignoruje potrzeby remontowe i modernizacyjne zaś lokatorzy i lokatorki ignorują terminy regulowania należności czynszowych. Tak być nie musi i właśnie takie błędne koło musi zostać przerwane, jeżeli chcemy mówić o rzeczywistym rozwiązaniu problemu powstających długów czynszowych.

Indywidualne przyczyny zadłużenia czynszowego

Co do indywidualnych przyczyn zalegania z czynszem to również są one bardziej złożone niż sugerują stereotypy. Najczęściej ktoś, kto nie płaci 300-500 zł/msc za mieszkanie ma kłopoty, z których nie jest w stanie samodzielnie wyjść. Oto kilka przypadków, z jakimi spotkaliśmy się w ramach działalności Akcji Lokatorskiej:

Pani Ewa (imię zmienione), 60-latka, mąż alkoholik zabił się z powodu niemożności spłacenia chwilówek, opiekuje się ponad 90-letnimi rodzicami – niechodzącą matką i niekontaktującym ojcem, sama cierpiąca na chorobę alkoholową i na alkoholowe zapalenie wątroby, pracująca jako sprzątaczka. Długi, jakie zostawił po sobie mąż, w tym ten mieszkaniowy sięgający już wtedy kilkunastu tysięcy złotych przerósł możliwości finansowe pani Ewy. Lokatorka się załamała, ale mimo myśli samobójczych musiała żyć, by opiekować się rodzicami. Zgłosiła się do naszego stowarzyszenia, gdy przyszedł pozew o eksmisję, skierowany nie tylko do niej, ale także do jej rodziców. Ze strachu, że mogą znaleźć się oni na bruku przyszła do nas po pomoc. Pierwsze co jej poleciliśmy, to płacić czynsz i choćby drobnymi kwotami spłacać zadłużenie i oczywiście napisaliśmy odpowiedź na pozew z wnioskiem o przyznanie lokalu socjalnego w przypadku eksmisji, do której na pewno dojdzie.

Pani Jadwiga (imię zmienione), lat 80, najmująca od miasta ponad 100 metrowe mieszkanie na Nadodrzu wraz z dorosłą wnuczką i prawnukiem. Emerytura pani Jadwigi nie pozwalała na kupowanie żywności, leków i czynsz, a córka nie pomagała matce. Dług czynszowy urósł do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Pomagaliśmy pisać pisma do Zarządu Zasobu Komunalnego o pomoc, jednak to nie pomogło. Nie wiemy co się stało z lokatorką, bo w pewnym momencie, zapewne zastraszona przez wnuczkę przestała się z nami kontaktować.

Powyższe przypadki pokazują osoby samotne, załamane, wyczerpane fizycznie i psychicznie. Jak wyglądałaby dziś sytuacja pani Ewy, gdyby kilkanaście lat temu, po samobójczej śmierci męża, gdy zadłużenie czynszowe wynosiło “jedynie” kilkanaście tysięcy złotych, ktoś wyciągnąłby do lokatorki pomocną dłoń? Dlaczego to nie było miasto? Dlaczego nie ma programów miejskich poszukujących takich osób w kryzysie i obejmujących pomocą? Nie wymagamy od urzędników miejskich audytu mieszkań komunalnych (chociaż odnosimy wrażenie, że znaleźliby na to czas i przy okazji policzyliby pustostany), ale czy naprawdę nie można wykonać telefonu do osoby, która zalega z czynszem, by zapytać się o przyczynę tej sytuacji, albo chociaż zgłosić taki przypadek do MOSP-u? Czy sytuacji starszej pani Jadwigi nie dałoby się rozwiązać poprzez zamianę jej wielkiego mieszkania na jakieś mniejsze i tańsze? Dlaczego ZZK nie monitoruje takich sytuacji, skoro teoretycznie jest to możliwe – znamy przypadki nakładania kar finansowych za nielegalne łazienki, czy drzwi otwierające się w niewłaściwą stronę, które to przypadki musiały zostać wykryte w czasie kontroli, ewentualnie donosu sąsiada.

Uwagi do projektu abolicji

Spośród wszystkich zapisów projektu abolicji zadłużenia czynszowego jedne wydaje nam się szczególnie niepokojący: propozycja umorzenia całości zadłużenia po przekazaniu zajmowanej nieruchomości na rzecz miasta. Obawiamy się, że są desperaci gotowi z niej skorzystać i w zamian za darowanie zadłużenia wylądować na bruku. To rozwiązanie nieetyczne i dlatego będziemy walczyć, żeby z niego zrezygnowano. Doprowadziłoby ono do tego, że miasto odzyska mieszkania-rudery, których i tak są setki, ale jednocześnie powiększy liczbę bezdomnych. Naprawdę bezduszny musiałby być urzędnik podsuwający najemcy do podpisu umowę według wzoru “abolicja za mieszkanie”, czyli de facto wyrok bezdomności.

Czytając założenia miejskiego planu abolicji długów czynszowych można odnieść wrażenie, że wyraża on zrezygnowanie Urzędu Miasta wobec problemów mieszkań komunalnych oraz dążenie do przerzucenia całości problemu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych wrocławian i wrocławianek na prywatny rynek wynajmu. Szczególnie istotny jest w tym wypadku kontekst, jaki stanowi dotychczasowa polityka miasta w dziedzinie mieszkalnictwa: braku inwestycji w rozwój tej dziedziny, któremu towarzyszy konsekwentne dążenie do prywatyzacji istniejących zasobów mieszkaniowych. Jednak rynek wynajmu prywatnego nie może stanowić realnej alternatywy dla mieszkalnictwa komunalnego. Jest on zbyt mały i zorientowany przede wszystkim na obsługę płynnej części populacji miasta (studentów czy pracowników zagranicznych). W rezultacie ceny najmu są nadzwyczaj wysokie, zaś oferowane standardy raczej niskie. Najem prywatny może służyć jedynie jako rozwiązanie tymczasowe, lecz nie jest w stanie zaspokoić potrzeb mieszkaniowych na dłuższą metę. Duża popularność mieszkań komunalnych (obecnie około 2,5 tys. mieszkańców ubiega się o przydział mieszkania od miasta) jest tego najlepszym dowodem. Projekt abolicji długów byłby natomiast sensowny w innym kontekście: jako część szerszego programu reformy metod zarządzania miejskim zasobem mieszkaniowym oraz poprawy ogólnych relacji pomiędzy gminą Wrocław a jej lokatorami.

 

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Raport Stowarzyszenia Akcja Lokatorska o mieszkalnictwie komunalnym we Wrocławiu

06 grudnia 2018 by Ewa

Raport Stowarzyszenia Akcja Lokatorska 
na potrzeby publikacji Socjalnego Kongresu Kobiet

W 2012 roku gmina Wrocław posiadała ok 42 tyś mieszkań komunalnych i socjalnych ( wg Wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem Gminy Wrocław na lata 2014 – 2019) co stanowiło 15% wszystkich 277 tyś mieszkań znajdujących się w mieście (wg GUS). Udział zasobu gminnego w całości mieszkań Wrocławia regularnie spada. Jeszcze w 2007 mieszkania będące własnością miasta stanowiły piątą cześć wszystkich mieszkań.

Spadek jest wynikiem długotrwałej polityki miejskiej polegającej na systematycznej wyprzedaży gminnego zasobu mieszkaniowego której celem jest całkowita likwidacja lub przynajmniej znaczne ograniczenie mieszkalnictwa komunalnego we Wrocławiu. W 2007 Gmina Wrocław dysponowała prawie 50 tyś mieszkań, z których większa część była w bardzo złym stanie technicznym. Autorzy Wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem Gminy Wrocław na lata 2009- 2013 oceniali, że średni wiek budynków w których znajdowały się mieszkania socjalne i komunalne to 95 lat zaś średni poziom zużycia 50,68% [str. 2] (w 2013 średni poziom zużycia został oceniony na 43,94% zmiana ta jest jednak przynajmniej częściowo skutkiem sztucznego zaniżania stopnia zużycia budynków podejmowanego przez administracje miejską). Jednocześnie w przekonaniu miejskich planistów mieszkalnictwo komunalne było „anachroniczną formą własności” którą należało zlikwidować na rzecz „stosunków towarowo-pieniężnych” (Strategia „Wrocław w perspektywie 2020 plus”, 2006, str. 21). W rezultacie przyjęty plan „zarządzania” zakładał intensywną prywatyzacje zasobu komunalnego (głównie w drodze sprzedaży obecnym lokatorom z bonifikatą sięgającą w określonych warunkach 95%). W latach 2009-2012 sprzedawano przeciętnie ok. 1500 mieszkań rocznie. Drugim elementem strategii miasta było skromne zwiększanie zasobu mieszkań socjalnych (stanowiących ok 2% całości zasobu mieszkaniowego gminy w roku 2007 i ok 3%, tj. 1318 lokali, w roku 2012) niezbędnych nie tyle do prowadzenia polityki socjalnej co do sprawnego funkcjonowania rynku najmu ie. do przeprowadzenia eksmisji. Pomimo intensywnych starań władz miasta realizacja tych zamiarów nie w pełni się powiodła i tempo prywatyzacji okazało się niższe niż planowano. Doprowadziło to w kolejnych latach do pewnego złagodzenia przyjętej linii i kolejny wieloletni program gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy (przyjęty na lata 2014-2019, tj. nadal obowiązujący) przewidywał możliwość „działań zmierzających do pozyskiwania lokali mieszkalnych poprzez remont lub rewitalizację istniejącego lub pozyskanego zasobu oraz budowę nowych budynków mieszkalnych.” „w zależności od możliwości finansowych gminy”. W praktyce oznaczało to jednak całkowite wstrzymanie budowy nowych mieszkań komunalnych (wg GUS liczba nowych mieszkań komunalnych oddanych do użytku w latach 2010-2015 wyniosła … 1).

Continue Reading →

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Jak dostać mieszkanie komunalne od miasta?

21 listopada 2018 by Ewa

Na wstępie zaznaczamy, że Gmina Wrocław (a raczej urzędnicy magistratu) uznała, że nie ma już lokali komunalnych (czyli wspólnych, miejskich) lecz są jedynie lokale socjalne (dla najuboższych) oraz lokale do remontu (czyli w fatalnym stanie technicznym). Jest to dla nas skandal. Skoro urzędnicy uważają, że nie potrzebujemy mieszkań komunalnych, to my mieszkańcy, uważamy że nie potrzebujemy urzędników.

Dlatego zaznaczamy, że lokale komunalne, w dobrym stanie i w dobrej lokalizacji są jedyną możliwością na rozwój miasta. Jeżeli ludzie będą mogli mieszkać bez 30letnich kredytów, chodzić do pracy pieszo, odprowadzać dzieci do darmowego przedszkola także pieszo, mieć bezpieczny dojazd rowerem do pobliskich parków oraz dobrze skomunikowany transport publiczny tramwajowy lub kolejowy to nie będzie nas dotykać ani smog, ani depresja, ani nienawiść, którą wyładowują szefowie na pracownikach, polska większość na migrantach, mężczyźni na kobietach, a dorośli na dzieciach…Nie będziemy edukować tysięcy studentów aby zorientować się, że 2 miliony (!) Polaków pracuje za granicą i nigdy już nie wróci. Wrocław może być przyjemnym miejscem do życia, jeżeli usługi publiczne będą na wysokim poziomie. Zacząć należy właśnie od mieszkań komunalnych!

Póki co jednak, pozostają nam mieszkania socjalne i do remontu. Jak się o nie starać?

Trzeba złożyć odpowiedni wniosek do Urzędu Miejskiego na pl. Nowy Targ 1-8.

Kto może złożyć wniosek:

Najemcami lokalu socjalnego mogą być osoby, które są członkami wspólnoty samorządowej Wrocławia oraz nie posiadają tytułu prawnego do innego lokalu, a znalazły się w niedostatku.

Kryterium dochodowe dla osób ubiegających się o najem lokalu socjalnego – tzw. pozostawanie w niedostatku – udokumentowany średni miesięczny dochód z okresu 3-ch kolejnych miesięcy poprzedzających dzień złożenia wniosku, bądź ankiety weryfikacyjnej, o przyznanie lokalu socjalnego przypadający na członka gospodarstwa domowego nieprzekraczający:

  • 150 % najniższej emerytury w gospodarstwach  jednoosobowych – obecnie 1544,70 zł
  • 100 % najniższej emerytury w gospodarstwach wieloosobowych – obecnie 1029,80 zł

O zawarcie umowy najmu lokalu do remontu mogą ubiegać się osoby, które są członkami wspólnoty samorządowej Wrocławia, a które osiągają dochody nieprzekraczające kwoty tzw. niskich dochodów, jednak nie niższe niż określone w sytuacji tzw. pozostawania w niedostatku.

Kryterium dochodowe dla osób ubiegających się o najem lokalu do remontu na koszt przyszłego najemcy – udokumentowany średni miesięczny dochód z okresu 3-ch kolejnych miesięcy poprzedzających dzień złożenia wniosku przypadający na członka gospodarstwa domowego nieprzekraczający:

  • 300 % najniższej emerytury w gospodarstwach jednoosobowych – obecnie 3089,40 zł
  • 250 %  najniższej emerytury w gospodarstwach  wieloosobowych – obecnie  2574,50 zł

Wnioski oraz więcej informacji znajduje się na stronie Urzędu:

http://bip.um.wroc.pl/sprawa-do-zalatwienia/8663/najem-lokalu-socjalnego-i-najem-lokalu-do-remontu-na-koszt-przyszlego-najemcy

Niestety – na lokal średnio czeka się we Wrocławiu…10 lat.

 

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Czy eksmisje byłych właścicieli za długi mają sens? Felieton.

13 listopada 2018 by Ewa

Polska jest wciąż zachłyśnięta kapitalistycznym snem od pucybuta do milionera. Wystarczy tylko chcieć. Jednak co jakiś czas okazuje się, że to nie do końca prawda, a wyścig szczurów jest nierówny. W dodatku wygrywa tylko jeden, cała reszta przegrywa. Uświadomienie sobie, że to jest zupełnie bez sensu, że to nie MY wygramy jest niełatwe, a dotyczy większości tak zwanych przedsiębiorców.

Continue Reading →

Leave a comment | Categories: Uncategorized

Idziemy na sesję rady miejskiej po mieszkania!

05 listopada 2018 by Ewa

8 listopada Akcja Lokatorska idzie na I sesję nowej rady miejskiej Wrocławia. Chcemy przedstawić nasze postulaty:

1. Zajęcie się sprawą nielegalnie sprywatyzowanych mieszkań zakładowych przy ulicach: Śliczna, Zaułek Rogoziński, Mochnackiego,Brodzińskiego, Romanowskiego i Kamieńskiego. Wciąż jest aktualna możliwość wykupienia mieszkań przez Gminę Wrocław z 50% dopłatą z BGK co poparł Wojewoda Dolnośląski.

2. Powiększenie zasobu komunalnego miasta – zwłaszcza o lokale socjalne. Domagamy się aby wszystkie osoby z listy zakwalifikowanej do przyznania lokali socjalnych otrzymały je w 2019 roku.

3. Żądamy natychmiastowej poprawy warunków w lokalach socjalnych i rozpoczęcia w nich niezbędnych remontów, odgrzybiania i podłączania do sieci CO.

4. Żądamy odszukania, policzenia i przydzielenia miejskich pustostanów nowym lokatorom na zasadzie lokali socjalnych lub lokali do remontu w jak najszybszym terminie.

Leave a comment | Categories: Uncategorized

← Older posts